Rozejrzałam się ze zdziwieniem po peronie 9 i 3/4. Na stacji stał już pociąg Londyn-Hogwart. Weszłam i zaczęłam szukać wolnego przedziału. Kiedy szłam korytarzem wpadł na mnie blondyn z morskimi oczami. Był nieco wyższy ode mnie.
-Przepraszam. Jestem Wiktor Loveving. Pierwszy rok
-Nic się nie stało. Alicja Young. Też jestem pierwszy rok.
-Może się dosiądziesz?-zaproponował blondyn.
-Chętnie-uśmiechnęłam się.
W przedziale było trzech chłopców plus Wiktor i dwie dziewczyny. Mimo tego było strasznie głośno. Blondyn, z którym weszłam wziął mój kufer i położył na półce, poczym wszedł na fotel i krzyknął.
-Hej! Ludzie, cisza!-pozostali umilkli- To jest Alicja Young-wskazał na mnie- i będzie z nami dzielić przedział. Alicjo poznaj Cornelie i Eve-pokazał na dwie dziewczyny przy oknie, czarnowłosą i...niebieskowłosą- Adama, Willa i Philipa. - tym razem wskazał na chłopców, szatyna, ciemnego szatyna i jasnego blondyna-Mnie już znasz. Wszyscy jesteśmy na pierwszym roku.-skończył i usiadł. Usiadłam pomiędzy Evą a Willem.
-Do jakiego domu chcesz dołączyć?-spytała Eva.
-Eh... Ja się za bardzo nie orientuję...-zaczęłam.
-Jesteś z rodziny mugoli, tak?- spytała i nie czekając na odpowiedź opowiedziała mi o domach- W Hogwarcie są cztery domy. Przed ucztą będziemy musieli nałożyć Tiarę przydziału i ona powie nam, do którego domu należymy... Jest Slytherin-dla przebiegłych zarozumialców czystej krwi. Potem Hufflepuff-dla sprawiedliwych i pracowitych. Ravenclave- dla inteligentnych. I Gryffindor- dla odważnych. Każdy z domów ma swój pokój wspólny i herb. Slytherin-srebny wąż na zielonym tle, Hufflepuff- czarny borsuk na żółtym tle. Ravenclave- brązowy orzeł na niebieskim tle. Grryfindor- złoty lew na czerwonym tle. Ja chciałabym należeć do Domu Lwa. A ty?
-Chyba do Gryffindoru. Ale znając życie, trafię do Hufflepuff.
-Naprawdę? Ja wolę Ravenclave-powiedział Will.
-Gryffindor jest najlepszy!-ogłosił Adam.
-Ja bym chciała być w Hufflepuff- powiedziała Cornelia.
-A ja jeszcze nie wiem-powiedział Wiktor. - Gdzie ta Ann! Umieram z głodu!
-Kto to Ann?-spytałam
-Siostra Wiktora-powirdziała Cornelia- Siostra bliźniaczka.
-Ale i tak jestem ładniejszy-oznajmił bliźniak.
-Chyba od zdechłej ropuchy- zaśmiała się dziewczyna, która stanęła w drzwiach. Była damską kopiął Wiktora.- W tym roku jest strasznie dużo pierwszaków. Chyba z sześćdziesiąt!
-Sześćdziesiąt osiem- powiedział Philip- mama tak mówiła.
-Dwa razy więcej niż drugoklasistów!-powiedział podekscytowany Wiktor.- Ann... Jeść!
-Pff... Może ci dam. A tak w ogóle to może przedstawisz mi tę dziewczynę?-kiwnęła głową w moją stronę. W rękach trzymała masę dziwnych słodyczy.
-Aha. To jest Alicja Young. Alicjo poznaj Annabeth.
-Nie mów Annabeth!- powiedziała urażona Loveving. -Jestem Ann-rzuciła w moją stronę. Podała bratu czekoladową żabę.-A ty jesteś z rodziny mugoli, hm? To nie jest nazwisko czarodzieji. Poczęstuj się-podsunęła mi pod nos 'Fasolki wszystkich smaków'- Tylko uważaj. Tam są naprawdę wszystkie smaki.-włożyłam jedną do ust.
-Jaki smak?-spytała Eva.
-Hm... Pistacjowo-kokosowy.
-Farciara. Mi się zawsze trafia o smaku czekolady z kechupem. Ble!- powiedział Will.- Widziałaś Pottera?
-Ymh...-mruknęła Ann- siedzi trzy przedziały stąd, na lewo.
-Kto to Potter?-zapytałam.
-James II Potter. Syn Harrego i Ginny Potter. Też zaczyna naukę w Hogwarcie. Jego ojciec przeżył, mimo że dostał Avadą. To takie za...
-Wiem. Zaklęcie niewybaczalne.
Po chwili rozmowy dowiedziałam się dość sporo o Potterach i Lovevingach. Byli sąsiadami, Wiktor i James uwielbiają razem spiskować, a Ann, poza Wiktorem ma jescze dwójkę młodszych braci.
-Nudy... Idę do Jamesa i Freda. Idzie ktoś ze mną...-widząc uradowaną minę siostry dodał- Albo, nie... Przyprowadzę ich tutaj- uśmiechnął się szyderczo, widząc jak mina jego siostry żednie.-Zaraz wrócę!- krzyknął i wybiegł z przedziału.
I rzeczywiście, po paru minutach wrócił z dwójką chłopców. Szczupły, wysoki, czarnowłosy chłopak z dużymi, brązowymi oczami musiał być Jamesem. Natomiast drugi, równie wysoki i szczupły, brązowowłosy z orzechowymi oczyma, był zapewne Fredem Waesly. O nim dowiedziała się od Cornelii, która potajemnie się w nim kochała. Był od nas o rok starszy.
-James! Fred! Kope lat!- krzyknął Will.
~
W drzwiach zamku czekała jakaś kobieta.
-Jestem profesor McGonnagal*. Proszę wszystkich pierwszoricznych za mną do wielkiej sali.
Za ogromnymi drzwiami pojawiła się Wielka Sala. Było tam pięć długich stołów. Cztery z nich zajmowali uczniowie w czarnych szatach - przy pierwszym siedziały osoby z żółto-czarnymi krawatami, przy kolejnym z niebiesko-brązowymi, przy trzecim- ze złoto-czerwonymi, a przy czwartym- ze srebno-zielonymi. Na wprost drzwi stał jedyny stół, przy którym zasiadali dorośli.
-To grono nauczycielskie- powiedział Will widząc moją minę- Ten olbrzym, z którym przeprawiliśmy się przez jezioro to Hagrid, uczy Opieki nad Magicznymi Stworzeniami. A obok siedzi Nevill Longbotton, nauczyciel Zielarstwa. Potem profesor Flitlick- nauczyciel Zaklęć-opowiadał o nauczycielach Wiktor, lecz po chwili musiał przerwać.
-Proszę o ciszę. Teraz ta osoba, którą wyczytam podejdzie tu, usiądzie na stołku i nałoży Tiarę.- wskazała na stołek, na którym leżała stara Tiara. Kiedy odśpiewała swoją pieśń, McGonagall odczytała pierwsze nazwisko.
- Bell William. -patrzyłam jak mój znajomy siada na stołku. Ledwo założył Tiarę, a ta już krzyknęła 'Gryffindor!'. Will udał się do stołu ludzi z złoto-czerwonymi krawatami, gdzie przywitały go głośne brawa. Moi znajomi zostali przydzieleni następująco. Cornelia Jones- Slytherin, Eva West- Hufflepuff, James Potter- Gryffindor, Adam Milles- Gryfindor, Phil Owen- Hufflepuff, Annabeth Loveving- Slytherin, Wiktor Loveving- Gryffindor. Pozatym, osoby o których słyszałam; Scorupius Malfloy- Slytheryn, Kamile Marriott- Ravenclave, Elizabeth Marriott- Hufflepuff.
-Young Alicja- wczytała z ulgą dyrektorka.
Posłusznie usiadłam na stołku i założyłam Tiarę Przydziału. W mojej głowie usłyszałam bliżej niezidenyfikowany głos. Co by tu z tobą zrobić, młoda damo? Jesteś bystra i inteligentna. Odważna i przebiegła. Niezbyt pracowita. Tak... Hufflepuff należy odrzucić. A więc co? Ravenclave, Gryffindor czy Slytherin. Rzadko się zadarza taka osoba jak ty. Większośc cech jest u ciebie na równym poziomie. Może preferujesz któryś dom? Hm... Chyba nie. Ale raczej wolałabym uniknąć Slytherinu. Zaiste ciekawy przypadek. Od dziś jesteś w...
-Ravenclave!- wykrzyczała Tiara.
-Niesamowite-powiedziała McGonagall- Chyba najdłuższy czas wyboru w historii szkoły. Od niemalże pół wieku nie było tu Hatstall'ów. Musisz być bardzo utalentowana.
Pokiwałam głową, czując się dość niezręcznie. Usiadłam z Krukonami. Widziałam moich znajomych rozsianych po całej sali. Nie wydawali się zbytnio zadowoleni. Najbardziej zdołowane wydawały się bliźnięta.
*Tak, McGonagall jest dyrektorką Hogwartu. Ale może lubi odprowadzać pierwszaków?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz